Całka po wszystkich błędach w paralotniarstwie – 2 — Psychiatria sportów ekstremalnych

… Przypadki beznadziejne i trudno rokujące.

W pierwszej części napisałem nieco o (nie)bezpieczeństwie paralotniarstwa. Omówienie ze szczegółami co i w jakich okolicznościach może stać się z paralotnią wymagało by ogromnej ilości tekstu i wiedzy, która wykracza nieco poza to w czym ja czuje się mocny. Tematy typu wędrówka środka parcia, rozkład siły unoszenia na profilu, Cx, Cz itp. itd. to nieco skomplikowana tematyka. Do pipcenia na Javcu, Skrzycznem i Straniku nie jest ona absolutnie niezbędną, zresztą nie chodzi mi nikogo o zasypywanie wszystkich trudną terminologią a raczej poruszenie trudnych tematów 🙂

https://demotywatory.pl/3369199/Trudne-Sprawy
https://demotywatory.pl/3369199/Trudne-Sprawy

Mój poprzedni post zakończył się pytaniem: „Dlaczego paralotniarz lata”. Oczywiście nie chodziło tu o te wszystkie Czty i Cxy albo inne takie tam. Chodzi tu o aspekt psychologiczny (a w niektórych przypadkach zahaczający o psychiatrię). Postaram się tu odpowiedzieć na to jak ja traktuję latanie ze swojej perspektywy, jak ta perspektywa zmieniała się na przestrzeni lat. Zajmę się tym z czym sam się zmagałem w mojej głowie oraz tym z czym mogą zmierzyć się początkujący paralotniarze i inni niedzielni latacze. 

Zaczynając od początku. Ostatnio ustaliliśmy, że latanie na paralotni nie jest w cale tak bezpiecznie jak jest reklamowane. Paralotniarz chcąc, nie chcąc musi zmagać się z bezwzględnymi siłami przyrody i toczyć pewną walkę, którą może w pewnych okolicznościach przegrać. Celowo nie podawałem tam ani nawet nie próbowałem podawać żadnych statystyk. Chodziło o wydobycie z czytelnika pewnej pierwotnej refleksji i zastanowienia się nad tym co tak naprawdę motywuje go do latania (zakładałem target około paralotniowy). Liczby chyba skłoniły by do odrzucenia pewnych faktów, gdyż zawsze można by powiedzieć, że „ryzyko wypadku czy śmierci jest na tyle małe, że mogę o tym w ogóle nie myśleć”

Czytaj dalej Całka po wszystkich błędach w paralotniarstwie – 2 — Psychiatria sportów ekstremalnych

Całka po wszystkich błędach w paralotniarstwie – 1 – Bezpieczeństwo

Mój poprzedni wpis luźno zahaczał o moją błyskotliwą karierę pilota od momentu przeprowadzenia się do Bielska-Białej. Obiecałem tam, że pociągnę ten temat dalej i podzielę się tymi i owymi przemyśleniami z tych kilku lat w których siedzę w tym sporcie.

Jakiś czas temu, zamieszkały w Świętokrzyskiem Zbigniew Gotkiewicz napisał pewną pozycję książkową w temacie paralotniarstwa. Szczerze powiedziawszy nigdy nie miałem okazji na nic więcej niż pobieżne przekartkowanie tejże, ujął mnie jednak jej tytuł „Suma Wszystkich Błędów”. Tytuł idealnie pasujący do mnie 🙂

Ale dlaczego całka? Suma to dość proste działanie, ograniczone do dyskretnych operandów. Ściśle określonym zbiorze liczb, całkowitych bądź zmiennopozycyjnych które chcemy do siebie dodać. Ilość błędów (przynajmniej moje) w paralotniarstwie to jednak przebieg analogowy, zmienny w czasie. Raz tych błędów popełnia się mniej, raz więcej ale cały czas jest to funkcja ciągła 🙂 Aby to ładnie posumować trzeba by tu policzyć całkę oznaczoną, czyli pole powierzchni pomiędzy krzywą wykresu funkcji a osią czasu (osią OX).

No ok, serio to po prostu tytuł jest luźnym nawiązaniem do tego co napisał kiedyś ZG, choć tutaj chodzi o moje i tylko wyłącznie moje błędy…

Czytaj dalej Całka po wszystkich błędach w paralotniarstwie – 1 – Bezpieczeństwo